Od pierwszego wejścia na scenę RZESZOWIACY nawiązują trudną do sprecyzowania, ale wyraźnie wyczuwalną więź z widzami. Nie tylko tymi z Mielca, czy Rzeszowszczyzny, znającymi i lubiącymi repertuar Zespołu, ale także z tymi, dla których polska muzyka ludowa jest obca - a i to się zdarza - egzotyczna.
Występy Zespołu przyjmowane są entuzjastcznie. Wystarczy przytoczyć opinię kanadyjskiego recenzenta, który stwierdził, że Zespół podbił serca publiczności w Toronto, London i Hamilton, albo przypomnieć sprawozdanie z "New York Times'a" porównujące występ Rzeszowiaków z maestrią sławnych w całym świecie "Mazowsza" i "Śląska". A przecież trzeba pamiętać, że Rzeszowiacy nie są profesjonalnym zespołem artystycznym. Przeciwnie, członkowie zespołu na co dzień są robotnikami, urzędnikami, czy inżynierami Mieleckiej Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego. Są więc prawdziwymi, w najlepszym tego słowa znaczeniu - amatorami, miłośnikami swego folkloru, regionu i całego kraju. Poświęcają wiele czasu na przygotowanie materiału, potrafią także doprowadzić swą wykonawczą technikę do artystycznego poziomu właśnie profesjonalnego. Ta widoczna miłość Rzeszowiaków do uprawianej sztuki, do tańca i pieśni ludowej, do narodowych tradycji, doprowadzenie do perfekcji umiejętności warsztatowych, wreszcie młodość i wdzięk wykonawców sprawiają, że występy ich przyjmowane są z jednakowym aplauzem w małych miasteczkach w kraju, ale też w wielu stolicach europejskich, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Algierii, Australii...
RZESZOWIACY pracują bardzo intensywnie. Rezultatem tego jest bardzo bogaty rejestr pieśni i melodii tanecznych (około 600) w repertuarze Zespołu. Najistotniejsze jest to, że stać Zespół na dwugodzinny występ, który publiczność ogląda jednym tchem, urzeczona dynamiką spektaklu nie zauważa, że w jednym występie uczestniczy ponad sto osób, że krótkie wstawki solistyczne są tylko po to, by balet i chór zdążyły się przebrać i przegrupować do następnego tańca. Taką sprawność mogli Rzeszowiacy osiągnąć nie tylko dzięki wielu godzinom prób w tygodniu, ale również dzięki około 60 występom w roku, występom dla kolegów z zakładu pracy w Mielcu, a także w dalekich krajach, dzięki temu, że - jak powtarzają za wielkim polskim poetą romantycznym C. K. Norwidem członkowie Zespołu - "piękno na to jest, by zachwycało pracę".
Na sukcesy i poziom artystyczny Zespołu Rzeszowiacy złożyła się oczywiście nie tylko praca jego członków. Trzeba podkreślić ogromną rolę Zarządu Głównego Związków Zawodowych Metalowców jako wieloletniego patrona zespołu, rolę Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Mielcu jako mecenasa Zespołu, rolę Robotniczego Centrum Kultury i Dyrektora Franciszka Duszlaka jako głównego motoru rozwoju i działań Zespołu.
Na sukcesy i poziom artystyczny Zespołu złożyła się wieloletnia praca choreografa - Kazimierza Redzisza, akompaniatorki - Barbary Polańskiej-Więckowskiej, a przede wszystkim Kierownika Muzycznego i dyrygenta - Janusza Mejzy. Jest on nie tylko twórcą Zespołu Rzeszowiacy, lecz całe swoje życie związał z jego istnieniem i rozwojem.
Tak więc ludzie Zespołu i jego twórcy dla publiczności i z publicznością pospołu śpiewają swoje pieśni, których motto brzmi:
"Hej, niosą ludzie plony, pieśni wiatr rozwiewa
Hej, rosą w ciszy zboże, teraz głośno śpiewa
Hej, ziemia nasza żyzna, spracowana gleba
Hej, miła nam Ojczyzna ze słońca i chleba"
Bogdan M. Jankowski
Lista utworów mp3: